Zawsze były obok mnie zwierzęta.
Zawsze były częścią domu.
Nie „gdzieś obok”.
Razem z nami.
Molly — nasza blondyneczka shih-tzu.
Spokojna, ciepła i obecna przy nas już od 15 lat.
Fela — nasza mała brunetka, która od zawsze chodzi własnymi drogami, ale zawsze wraca dokładnie tam, gdzie trzeba.
Ziuta… to nasza znaleziona kocia miłość.
Pojawiła się nagle.
Mała, samotna i przerażona.
I właściwie sama zdecydowała, że zostaje z nami na zawsze.
A Lejla dopiero zaczyna z nami swoją wspólną wędrówkę.
I chyba właśnie dlatego w Nandze tak często wracamy do symbolu dłoni i psiej łapki.
Bo on nigdy nie miał być tylko haftem.
To małe przypomnienie o tym, że najlepsze momenty naszego życia prawie zawsze dzieją się razem.
Poranki.
Kanapa.
Spacery.
Zmęczone wieczory.
Cisza.
Dom.
W którymś momencie przestałam oddzielać „nasze” od „ich”.
To po prostu jedna wspólna codzienność.
I może właśnie dlatego tak bardzo lubię tworzyć rzeczy, które możemy nosić razem.
⸻
Ciepłe pozdrowienia,
Kasia

